W sumie obejrzał jedenaście fotografii

No Comments

I ja jestem ich ojcem? – zapytał siebie niemo Boone. Nie – odpowiedziało jego wnętrze. – Ja tego nie zrobiłem. Dwie rzeczy powstrzymywały go przed głośnym zaprzeczeniem. Po pierwsze wiedział, że Decker nie narażałby na niebezpieczeństwo zakłócenia równowagi psychicznej pacjenta, gdyby nie miał ku temu poważ­nych powodów. Po drugie – zaprzeczenie było bezwar­tościowe, skoro obaj wiedzieli, jak łatwo umysł Boone’a oszukiwał sam siebie w przeszłości. Jeśli był odpowie­dzialny za te okropności, nie mógł mieć pewności, że o tym wie.

Milczał zatem, nie ośmielając się podnieść wzroku na Deckera ze strachu, że zobaczy Opokę roztrzaskaną.

- Następne? – zaproponował Decker.

- Jeśli musimy.

- Musimy.

Odsłonił trzecią fotografię i czwartą, wykładając zdjęcia na stole, jak karty we wróżbie tarota, tyle że każda z nich była kartą śmierci. W kuchni na tle otwar­tych drzwi lodówki. W sypialni, obok lampy i budzika.

Na szczycie schodów; przy oknie. Ofiary w różnym wieku, różnych ras; mężczyźni, kobiety i dzieci. Jakikol­wiek maniak to zrobił – nie przebierał. Po prostu ścinał życia, tam, gdzie je znalazł. Nie szybko, nie metodycznie. Pokoje, w których umarli ci ludzie, wyraźnie przekazy­wały testament, w jaki sposób zabójca, w dobrym humo­rze, igrał z nimi. Poprzesuwane meble, jak gdyby potyka­li się, by uniknąć coup de grace, krwawe odciski zo­stawione na ścianach. Jeden stracił palce, być może chwytając za ostrze; większość straciła oczy. Nikt jednak nie uciekał, bez względu na opór, jaki stawiał. Wszyscy wreszcie padali, zaplątani w swoją bieliznę lub szukając schronienia za zasłoną. Padali szlochając, padali wymio­tując.

W sumie obejrzał jedenaście fotografii. Każda inna – pokoje duże i małe, ofiary nagie i ubrane. Istniały też elementy wspólne: wszystkie zdjęcia tego odprawionego na scenie szaleństwa zrobiono, gdy aktor już opuścił scenę.

Boże wszechmocny, czy to on był tym człowiekiem?

Nie znając odpowiedzi, zadał to pytanie Opoce, mówiąc bez podnoszenia wzroku znad błyszczących kart.

- Czy to ja zrobiłem?

Usłyszał westchnienie doktora, lecz Odpowiedź nie nadchodziła, więc zdobył się na spojrzenie na swego oskarżyciela. Gdy rozłożono przed nim fotografie po­czuł, że badanie tej sprawy będzie jak pełzający pod czaszką ból. Teraz stwierdził znowu, że Decker odwrócił wzrok.

Leave a Reply

prepaid calling cards international calling card phone cards Odwrócił się plecami do cmentarza i rozkoszował planami na przyszłość. Po zakończeniu procesu Boone’a będzie wolny i na nowo zacznie dzieło Maski. Oczekiwał tego namiętnie. Znajdzie terytoria gdzieś dalej. Long Distance Phone Card calling cards prepaid calling card Urządzi rzeźnie w Manitobie i SaskatcheWan, a może i w Vancouver. Robiło mu się przyjemnie gorąco na samą myśl o tym. Prawie słyszał, jak w walizeczce, którą niósł wzdycha przez swoje srebrzyste zęby Stara Twarz z Gu­zikami phone card phone cards Calling Cards to India Decker podniósł walizeczkę na wysokość piersi i mocno trzymał w ramionach. Słyszał, jak wewnątrz otwiera się i zamyka suwak; otwiera i zamyka. prepaid phone card paleciaki cheap phone card Nie trzymaj mnie w zamknięciu - piszczała Ma­ska. - Nie dzisiaj, spośród wszystkich nocy nie dzisiaj. Jeśli nie lubisz widoku krwi, pozwól mi patrzeć za ciebie. calling card online phone card