Muszę znać odpowiedź.
mar 02
fora internetowe, konkurencja, pozory mylą No Comments
Ale pan nie jest.
- Nie mogę w to uwierzyć, tak samo jak ty. Gdyby to się okazało prawdą, miałbym duże kłopoty – pojawił się w nim źle skrywany gniew. – Dlatego właśnie czekałem. Mając nadzieję, że będziesz ze mną, kiedy wydarzy się następne zabójstwo.
- To znaczy, że niektórzy z tych ludzi zmarli za pana wiedzą?
- Tak – Decker stwierdził kategorycznie.
- Jezu!
Ta myśl poderwała Boone’a z krzesła, aż zawadził nogą o stół. Sceny morderstw rozpierzchły się.
- Mów ciszej – zażądał Decker.
- Ludzie umierali, a pan czekał?
- Robiłem to dla ciebie, Boone. Doceń to! Boone odwrócił się od niego. Na plecach poczuł chłód potu.
- Usiądź – odezwał się Decker. – Proszę usiądź i opowiedz, co kojarzy ci się, gdy patrzysz na te fotografie.
Mimowolnie Boone przeciągnął dłonią po twarzy. Wiedział od Deckera, jakie to miało znaczenie w konkretnym języku ciała. Umysł używał ciała, aby powstrzymać wyjawienie czegoś, albo nawet całkowicie wyciszyć jakąś sprawę.
- Boone. Muszę znać odpowiedź.
- Nic nie kojarzę – stwierdził Boone, nie odwracając się.
- W ogóle?
- W ogóle.
- Obejrzyj je jeszcze raz.
- Nie – odparł Boone. – Nie mogę.
Słyszał oddech doktora i już oczekiwał ponowienia żądania, aby na nowo stanął w obliczu tej zgrozy. Zamiast tego – ton głosu Deckera zabrzmiał pojednawczo.
- W porządku, Aaron – powiedział. – W porządku. Odłożę je.
Boone przycisnął pięści do zamkniętych oczu. Były gorące i wilgotne.
- Już ich nie ma, Aaron – odezwał się Decker.
- Nie, wciąż są.
Były z nim, świetnie zapamiętane. Jedenaście pokojów i jedenaście ciał, utrwalonych oczami duszy, poza wszelkim egzorcyzmem. Mur, którego budowanie zajęło Deckerowi pięć lat, został zburzony w ciągu paru minut, i to przez swojego architekta. Boone znów był zdany na łaskę i niełaskę swojego szaleństwa. Słyszał, jak kwili w głowie z jedenastu pękniętych tchawic, z jedenastu przebitych brzuchów. Oddech i gazy w jelitach śpiewały starą piosenkę szaleńca.
RSS