Musi pan mieć jakieś powody.

No Comments

Proszę mi powiedzieć – spytał. – Czy ja to zrobiłem?

Decker wytarł wilgotne fałdy skóry pod szarymi oczami. Już nie drżał.

- Mam nadzieję, że nie – odparł.

Odpowiedź wydała się absurdalnie łagodna. To przecież nie było jakieś pomniejsze przekroczenie pra­wa, nad którym dyskutowali, to była jedenastokrotna śmierć; a ileż jeszcze mogło zdarzyć się oprócz tego, poza wzrokiem, poza umysłem?

- Proszę mi powiedzieć, o czym mówiłem – pro­sił. – Słowa…

- Przeważnie mówiłeś bez ładu i składu.

- To dlaczego pan uważa, że ja jestem za to odpowiedzialny? Musi pan mieć jakieś powody.

- Trochę to trwało – stwierdził Decker – zanim ułożyłem jakąś całość – opuścił wzrok na fotografie śmierci na stole i środkowym palcem wyprostował zdję­cie, które leżało nieco krzywo.

-; Co miesiąc muszę pisać sprawozdanie z wyni­ków twojego leczenia. Wiesz o tym. kolejno odtworzy­łem zatem taśmy z naszych poprzednich sesji, aby uchwycić sens w tym, co robiliśmy… – mówił powoli, znużony – …zauważyłem, że pewne zwroty powtarzają się stale w twoich odpowiedziach. Skryte przez długi czas w innym materiale, ale obecne. Tak jakbyś przyznawał się do czegoś, co jest tak nie do przyjęcia przez ciebie, nawet w transie, że nie mogłeś zdecydować się, by to bezpośrednio powiedzieć. I to się ujawniło w pewnym kodzie.

Boone znał kody. Otaczały go w chwilach ataku choroby. Sygnały skryte w szumie radiowym, a nadawa­ne przez wyimaginowanego wroga, albo w szmerze ruchu ulicznego przed świtem. Znał tę sztukę sam, więc nic go teraz nie zdumiało.

- Zasięgnąłem nieco informacji – ciągnął Decker – wśród oficerów policji, których leczę. Nic szczególnego. Powiedzieli mi o zabójstwach. O niektórych szczegółach dowiedziałem się oczywiście z prasy. Wydaje się, że to trwa od dwóch i pół roku. Kilka zabójstw tutaj w Calgary, reszta w promieniu godziny jazdy samochodem. Dzieło jednego człowieka.

- Moje dzieło.

- Nie wiem – powiedział Decker, wreszcie pod­nosząc wzrok na Boone’a. – Gdybym był pewien, doniósłbym o wszystkim.

Leave a Reply

phone cards phone cards prepaid phone cards Odwrócił się plecami do cmentarza i rozkoszował planami na przyszłość. Po zakończeniu procesu Boone’a będzie wolny i na nowo zacznie dzieło Maski. Oczekiwał tego namiętnie. Znajdzie terytoria gdzieś dalej. calling cards phone card phone cards Urządzi rzeźnie w Manitobie i SaskatcheWan, a może i w Vancouver. Robiło mu się przyjemnie gorąco na samą myśl o tym. Prawie słyszał, jak w walizeczce, którą niósł wzdycha przez swoje srebrzyste zęby Stara Twarz z Gu­zikami reliance phone card allegro cheap phone card to india Decker podniósł walizeczkę na wysokość piersi i mocno trzymał w ramionach. Słyszał, jak wewnątrz otwiera się i zamyka suwak; otwiera i zamyka. Strony www Motorola forum Nie trzymaj mnie w zamknięciu - piszczała Ma­ska. - Nie dzisiaj, spośród wszystkich nocy nie dzisiaj. Jeśli nie lubisz widoku krwi, pozwól mi patrzeć za ciebie.