mar 02
adminjakoś a nie ilość, miasto
Mozolnie budował mur wokół siebie, by schronić się przed niebezpieczeństwem powrotu do szaleństwa, cegła za cegłą, ale teraz zatrząsł się on i groził zawaleniem.
- To tylko zdjęcie.
- Zgadza się – odparł Decker. – To tylko zdjęcie. Co widzisz?
- Zmarłego człowieka.
- Zamordowanego człowieka
- Tak. Zamordowanego człowieka.
Nie po prostu zamordowanego; zaszlachtowanego. W furii cięć i pchnięć wyrąbano z niego życie; krew wyciekała na ostrze, które zdruzgotało mu szyję, zniszczyło twarz; wyciekła na ściany. Miał na sobie tylko szorty, więc rany na ciele dawały się łatwo policzyć, mimo krwi. More
mar 02
adminfora internetowe, miasto
Tęsknił za tym, by się od tego uwolnić – i od pamięci, i od słów, bo teraz okoliczności zabrały wszelką nadzieję na spełnienie. Nie dało się jednak zapomnieć. To trwało i zadręczało go jego własną słabością. Niewielką pociechę stanowił fakt, że ona – wiedząc to, co musiała o nim wiedzieć – będzie się starała wymazać wszystko z pamięci; i że z czasem uda się jej to. Miał tylko nadzieję, że zrozumie, jak bardzo nie znał samego siebie, czyniąc tę obietnicę. Nigdy nie zaryzykowałby tego bólu, gdyby wątpił, iż w końcu wyzdrowienie znalazło się w zasięgu ręki! More
mar 02
adminfora internetowe, jakoś a nie ilość, konkurencja, miasto, pozory mylą, rośnie napięcie
Spośród wszystkich pochopnych, nocnych obietnic dawanych w imię miłości, żadna – jak to wiedział teraz Boone – nie daje takiej gwarancji złamania, jak: Nigdy de nie opuszczę.
Jeśli czas nie zabierze ci czegoś sprzed nosa, reszty dokonają okoliczności. Bezcelowe jest mieć nadzieję na coś innego: bezcelowe marzenie, że w gruncie rzeczy świat chce dla ciebie dobrze. Wszystko, co ma jakąś wartość, wszystko, czego kurczowo się trzymasz, by nie zwariować, zgnije lub zostanie zabrane w ostatecznym rozrachunku, a pod tobą rozstąpi się otchłań, tak jak teraz pod Boone’em, i nagle, bez wyjaśnienia – przepadłeś! – Idź do diabła – albo gorzej: – zostańmy przyjaciółmi – i tyle. More