mar 02
adminfora internetowe, konkurencja, pozory mylą
Ale pan nie jest.
- Nie mogę w to uwierzyć, tak samo jak ty. Gdyby to się okazało prawdą, miałbym duże kłopoty – pojawił się w nim źle skrywany gniew. – Dlatego właśnie czekałem. Mając nadzieję, że będziesz ze mną, kiedy wydarzy się następne zabójstwo.
- To znaczy, że niektórzy z tych ludzi zmarli za pana wiedzą?
- Tak – Decker stwierdził kategorycznie.
- Jezu!
Ta myśl poderwała Boone’a z krzesła, aż zawadził nogą o stół. Sceny morderstw rozpierzchły się.
- Mów ciszej – zażądał Decker.
- Ludzie umierali, a pan czekał?
- Robiłem to dla ciebie, Boone. Doceń to! Boone odwrócił się od niego. Na plecach poczuł chłód potu. More
mar 02
adminfora internetowe, jakoś a nie ilość
Proszę mi powiedzieć – spytał. – Czy ja to zrobiłem?
Decker wytarł wilgotne fałdy skóry pod szarymi oczami. Już nie drżał.
- Mam nadzieję, że nie – odparł.
Odpowiedź wydała się absurdalnie łagodna. To przecież nie było jakieś pomniejsze przekroczenie prawa, nad którym dyskutowali, to była jedenastokrotna śmierć; a ileż jeszcze mogło zdarzyć się oprócz tego, poza wzrokiem, poza umysłem?
- Proszę mi powiedzieć, o czym mówiłem – prosił. – Słowa…
- Przeważnie mówiłeś bez ładu i składu. More
mar 02
adminfora internetowe, miasto
Tęsknił za tym, by się od tego uwolnić – i od pamięci, i od słów, bo teraz okoliczności zabrały wszelką nadzieję na spełnienie. Nie dało się jednak zapomnieć. To trwało i zadręczało go jego własną słabością. Niewielką pociechę stanowił fakt, że ona – wiedząc to, co musiała o nim wiedzieć – będzie się starała wymazać wszystko z pamięci; i że z czasem uda się jej to. Miał tylko nadzieję, że zrozumie, jak bardzo nie znał samego siebie, czyniąc tę obietnicę. Nigdy nie zaryzykowałby tego bólu, gdyby wątpił, iż w końcu wyzdrowienie znalazło się w zasięgu ręki! More
mar 02
adminfora internetowe, jakoś a nie ilość, konkurencja, miasto, pozory mylą, rośnie napięcie
Spośród wszystkich pochopnych, nocnych obietnic dawanych w imię miłości, żadna – jak to wiedział teraz Boone – nie daje takiej gwarancji złamania, jak: Nigdy de nie opuszczę.
Jeśli czas nie zabierze ci czegoś sprzed nosa, reszty dokonają okoliczności. Bezcelowe jest mieć nadzieję na coś innego: bezcelowe marzenie, że w gruncie rzeczy świat chce dla ciebie dobrze. Wszystko, co ma jakąś wartość, wszystko, czego kurczowo się trzymasz, by nie zwariować, zgnije lub zostanie zabrane w ostatecznym rozrachunku, a pod tobą rozstąpi się otchłań, tak jak teraz pod Boone’em, i nagle, bez wyjaśnienia – przepadłeś! – Idź do diabła – albo gorzej: – zostańmy przyjaciółmi – i tyle. More