zgodził się przestudiować foto­grafie

No Comments

Decker był najżyczliwszy m prokuratorem, jakiego mógł sobie życzyć każdy oskarżony. Godziny spędzane przez niego z Boone’em po tamtym pierwszym dniu zostały starannie wypełnione pytaniami, gdy morder­stwo po morderstwie badali razem ewidencję tajemnego życia Boone’a. Mimo iż pacjent upierał się, że dokonał tych zbrodnii, Decker zalecał ostrożność. Przyjęcie winy nie oznaczało wyroku skazującego. Musieli być pewni, że przyznanie się nie było po prostu dążeniem Boone’a do samozniszczenia, a zbrodnia – chęcią otrzymania kary.

Boone nie podejmował z Deckerem dyskusji. Le­karz znał go lepiej niż on sam. Nie zapomniał też stwierdzenia Deckera, że jeśli to wszystko okaże się prawdą, to opinię o nim jako o zdolnym lekarzu psy­chiatrze, wyrzucić będzie można na śmietnik. More

Muszę znać odpowiedź.

No Comments

Ale pan nie jest.

- Nie mogę w to uwierzyć, tak samo jak ty. Gdyby to się okazało prawdą, miałbym duże kłopoty – pojawił się w nim źle skrywany gniew. – Dlatego właśnie czekałem. Mając nadzieję, że będziesz ze mną, kiedy wydarzy się następne zabójstwo.

- To znaczy, że niektórzy z tych ludzi zmarli za pana wiedzą?

- Tak – Decker stwierdził kategorycznie.

- Jezu!

Ta myśl poderwała Boone’a z krzesła, aż zawadził nogą o stół. Sceny morderstw rozpierzchły się.

- Mów ciszej – zażądał Decker.

- Ludzie umierali, a pan czekał?

- Robiłem to dla ciebie, Boone. Doceń to! Boone odwrócił się od niego. Na plecach poczuł chłód potu. More

Musi pan mieć jakieś powody.

No Comments

Proszę mi powiedzieć – spytał. – Czy ja to zrobiłem?

Decker wytarł wilgotne fałdy skóry pod szarymi oczami. Już nie drżał.

- Mam nadzieję, że nie – odparł.

Odpowiedź wydała się absurdalnie łagodna. To przecież nie było jakieś pomniejsze przekroczenie pra­wa, nad którym dyskutowali, to była jedenastokrotna śmierć; a ileż jeszcze mogło zdarzyć się oprócz tego, poza wzrokiem, poza umysłem?

- Proszę mi powiedzieć, o czym mówiłem – pro­sił. – Słowa…

- Przeważnie mówiłeś bez ładu i składu. More

W sumie obejrzał jedenaście fotografii

No Comments

I ja jestem ich ojcem? – zapytał siebie niemo Boone. Nie – odpowiedziało jego wnętrze. – Ja tego nie zrobiłem. Dwie rzeczy powstrzymywały go przed głośnym zaprzeczeniem. Po pierwsze wiedział, że Decker nie narażałby na niebezpieczeństwo zakłócenia równowagi psychicznej pacjenta, gdyby nie miał ku temu poważ­nych powodów. Po drugie – zaprzeczenie było bezwar­tościowe, skoro obaj wiedzieli, jak łatwo umysł Boone’a oszukiwał sam siebie w przeszłości. Jeśli był odpowie­dzialny za te okropności, nie mógł mieć pewności, że o tym wie.

Milczał zatem, nie ośmielając się podnieść wzroku na Deckera ze strachu, że zobaczy Opokę roztrzaskaną.

- Następne? – zaproponował Decker. More

jak gdyby to wymagało pytania

No Comments

Mozolnie budował mur wokół siebie, by schronić się przed niebezpieczeństwem powrotu do sza­leństwa, cegła za cegłą, ale teraz zatrząsł się on i groził zawaleniem.

- To tylko zdjęcie.

- Zgadza się – odparł Decker. – To tylko zdjęcie. Co widzisz?

- Zmarłego człowieka.

- Zamordowanego człowieka

- Tak. Zamordowanego człowieka.

Nie po prostu zamordowanego; zaszlachtowanego. W furii cięć i pchnięć wyrąbano z niego życie; krew wyciekała na ostrze, które zdruzgotało mu szyję, znisz­czyło twarz; wyciekła na ściany. Miał na sobie tylko szorty, więc rany na ciele dawały się łatwo policzyć, mimo krwi. More

Older Entries

projektowanie stron wrocław plecaki Keylogger Odwrócił się plecami do cmentarza i rozkoszował planami na przyszłość. Po zakończeniu procesu Boone’a będzie wolny i na nowo zacznie dzieło Maski. Oczekiwał tego namiętnie. Znajdzie terytoria gdzieś dalej. piły taśmowe dwuteowniki jubiler Warszawa Urządzi rzeźnie w Manitobie i SaskatcheWan, a może i w Vancouver. Robiło mu się przyjemnie gorąco na samą myśl o tym. Prawie słyszał, jak w walizeczce, którą niósł wzdycha przez swoje srebrzyste zęby Stara Twarz z Gu­zikami alveo Usługi Brukarskie Śląsk gabloty Decker podniósł walizeczkę na wysokość piersi i mocno trzymał w ramionach. Słyszał, jak wewnątrz otwiera się i zamyka suwak; otwiera i zamyka. praca wrocław alveo księgowa w lublinie Nie trzymaj mnie w zamknięciu - piszczała Ma­ska. - Nie dzisiaj, spośród wszystkich nocy nie dzisiaj. Jeśli nie lubisz widoku krwi, pozwól mi patrzeć za ciebie. nadczynność tarczycy